wtorek, 21 listopada 2017

Krótkie opowiadanie o miłości

(test włożony do szuflady przed trzema laty)


                         Patrzę na Ciebie, jednocześnie jednak Cię nie widząc. Moje oczy, mimo iż skierowane na twoje, nie są wstanie dostrzec, emanującej z nich zieleni. Nie wiem jak nazwać ten stan. Jest to coś między snem, a jawą. Zawieszenie pomiędzy prawdą, a wymysłem wyobraźni. Ty nie zdajesz sobie sprawy z mojej nieobecności. Patrzysz na mnie jak zwykle nieświadom, że właśnie ważą się nasze losy. Że w tej właśnie sekundzie mój umysł zalewa fala zwątpienia.
                          Gdy patrzę na Ciebie mam wiele różnych i sprzecznych odczuć. Czy można kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie? Choć jest to dość absurdalne takim właśnie uczuciem Cię darze. Delikatny umysł jest bardzo pamiętliwy. Pamiętam każde słowo za dużo i każdą zła sytuacje. Są chwilę, że gdy siedzę naprzeciw Ciebie w całkowitej euforii, nagle pojawia się myśl: „Czemu on mi to zrobił?". Oczywiście odpowiedź na pytanie znam, bo już nie raz serwowałeś mi ją na srebrnej tacy. 
Dlaczego więc w takich chwilach jak ta mój umysł wciąż to roztrząsa? Kręcę głową w formie ucieczki od pochłaniającego mnie marazmu — nic nigdy nie jest całkowicie czarne ani białe.
                           Po fali zwątpienia przychodzi fala nadziei. Każdy gest i każde słowo w jednym momencie zalewa mój umysł. Uśmiecham się momentalnie, co przykuwa twoją uwagę. Ciche parskniecie powoduje, że z twoich ust, które jeszcze sekundę temu były na moich, pada pytanie:
               - Co Cię tak cieszy? - Dochodzi one jednak do mnie jak zza mgły. Nie wiem, czy jest to wytwór snu, czy rzecz wypowiedziana na jawie. Otwiera usta i nie potrafiąc spędzić uśmiechu z warg, mówię:
                - Nic, nic. - Ty nie jesteś przekonany, ale mimo to odwzajemnisz uśmiech, od którego niejednokrotnie ugięły się pode mną kolana.
Dlaczego miłość jest taka trudna? Dlaczego wybranie dobrej odpowiedzi nie może być proste? Mija minuta, a ja, mimo iż siedzę naprzeciwko Ciebie, jestem dalej niż kiedykolwiek. Wreszcie zadaje sobie pytanie. Czy da się patrzeć w przyszłość, nie wspominając przeszłości, która mogłaby zniszczyć teraźniejszość? 
                            Otwieram oczy, które tak naprawdę nigdy nie były zamknięte. Patrzę na twoją twarz, studiując ją, jakby przyglądała się jej po raz pierwszy. Jesteś piękny i nie mówię tu o twoim wyglądzie zewnętrznym — piękna jest twoja dusza. Po chwili znam już odpowiedź na moje pytanie
               -Tak - szepcze patrząc na twoje wnętrze. Przelotne spojrzenie i zdziwiony grymas.
              - Co? - Pytasz, ale to jest nieważne. Nie musisz znać odpowiedzi.

Pierwszy tydzień - okiem introwertyka

(tekst odnośnie pierwszego tygodnia studiów, na zajęcia z edytorstwa) 
                  Zmiany zwykle bywają trudne. I to nie tak, że są złe, że ich nie pożądamy — po prostu bywają trudne w przyswojeniu. Zmiana szkoły oraz środowiska zapewne byłaby dla mnie o wiele łatwiejsza, gdybym choć w małym stopniu wiedziała, czego mam oczekiwać. Nowy kierunek oraz całkowicie obcy dla mnie ludzie zabrali mi spod stóp stabilizację, o którą tak zażarcie walczyłam przez ostatnie 3 lata. Dopiero co zdążyłam otrząsnąć się po gimnazjum, kiedy w liceum posadzono mnie na krześle i kazano wybrać przyszły kierunek studiów. Uczucie, które mi wtedy towarzyszyło, było porównywalne do tego, jakby w 30-stopniowym upale, kazano mi wskoczyć do lodowatej wody. Szok. Szok termiczny. Szok zmianowy.
                  Ale wskoczyłam. Mimo obaw wskoczyłam i udało mi się nawet wypłynąć na powierzchnię. Lęk przed nieznanym okazał się nie mieć w ogóle podstaw i niepotrzebnie jedynie zawracał mi głowę przez ostatnie 4 miesiące.
                  Zmiany nigdy nie są dobre dla osób z
e skłonnościami introwertycznymi. Oznacza to, że znowu będzie trzeba założyć maskę i udawać kogoś, kim się nie jest. Tak naprawdę to nie studiów się bałam, a kontaktu z nowymi osobami. Z osobami, które okazały się takie same jak ja.
                  Kierunek "
Sztuka pisania" jest dość osobliwy. Gromadzi on przeróżne osobliwości, które odstają od przyjętych powszechnie norm. Pisarze, introwertycy, geekowie, poeci, wieczne dzieci. Biedni humaniści, ustawieni na samym dole łańcucha zawodowego.
                  Pierwszy tydzień studiów jest najlepszym, co mnie ostatnio w życiu spotkało. Naprawdę miło jest móc pobyć wśród ludzi, którzy rozumieją twój ból egzystencjalny i tak jak ty 10 razy przeczytali książkę dla dzieci. W końcu wszyscy jesteśmy tacy sami. Nieważne czy studenci, czy wykładowcy. Wszyscy znaleźliśmy się tutaj w jednym celu. Literatura. To ona sprawia, że te 3 lata nie wydają się być już aż tak straszne. 

wtorek, 22 marca 2016

Moje ulubione oraz znienawidzone serialowe czołówki


Witajcie kochani bibliofile!

Z jednodniowym opóźnieniem przybywam do was pełna entuzjazmu z realizacją pomysłu, który wpadł mi do głowy podczas oglądania któregoś już z kolei odcinka serialu The Newsroom. Co takiego mnie natchnęło?
Nie mowa tu o samej fabule, a o rzeczy powtarzającej się co 45 minut i doprowadzającej mnie do szału. Wiecie już o co chodzi? Dokładnie

CZOŁÓWKA

Jak wiadomo opening jest jednym z ważniejszych elementów serialu. Wiedzą o tym przede wszystkim osoby, które zaczęły oglądać te dzieła kultury z lekkim opóźnieniem i zdarzało im się obejrzeć kilka odcinków pod rząd. 
Macie swoje ulubione czołówki, które oglądacie z zapartym tchem i nawet przez myśl wam nie przejdzie, żeby przewinąć tą minutową zapowiedź? A może znacie openingi, które mimo największych chęci po sekundzie oglądania musicie przewinąć? 
Ja niestety, a może i stety znam.
Przed wami:

Moje ulubione oraz znienawidzone serialowe czołówki!

Na miano posiadacza najlepszej serialowej czołówki zasługuje niezawodny AHS, który w każdej ze swych odsłon jest wręcz perfekcyjny. Wspaniała muzyka nadająca klimat grozy z każdym sezonem nabiera całkiem nowego brzmienia. Unikatowość oraz straszność openingu docenią wszyscy ci, którzy porwą się na obejrzenie odcinka o 3 w nocy. Trudno mi zdecydować który sezon wypadł najlepiej, ale jedno jest pewne - czołówki wygrywają pod każdym względem.
A co wy sądzicie o tym niebagatelnej openingu?




xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Numer dwa na mojej liście zajmuje „niewinna” czołówka kultowego już serialu pt. Dexter i nie mowa tu broń Boże o dziecinnej bajeczce znanej większości z lat dziecięcych.
 Dlaczego słówko niewinna znalazło się w cudzysłowie? Fakt, iż główny bohater jest seryjnym mordercą jest znaczący, jeżeli chcemy odczytać przesłanie openingu.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Miejsce trzecie zajmuje czołówka która, mimo iż nie skradła mojego serca jak w przypadku tych powyżej, zasługuje na pewnego rodzaju wyróżnienie - mowa tu o openingu który otwiera serial Teen Wolf. 
Nie będę się jednak na jej temat zbytnio rozpisywać, ponieważ nie ma o czym. 
Jest fajna i tyle w temacie..




xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Rozpoczęcie, które nie wykorzystało potencjału drzemiącego w serialu i mimo największych chęci wzbudza we mnie niechęć, znajdziemy na początku serialu Sherlock. Wielu może się ze mną nie zgodzić, jednak ja zdania nie zmienię. 
Opening Sherlocka jest jednym z najgorszych, jakie dane było mi oglądać.



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wreszcie przyszła pora na pomysłodawcę dzisiejszego postu. The newsroom zajmuje na mojej liście ostatnie z możliwych miejsc, dostając miano serialu z najgorszą czołówką w historii kinematografii. Co tak mnie odrzuca w tym openingu? Zobaczcie sami!


To tyle na dziś. Jak wam się podobał dzisiejszy post? Nie zapomnijcie wyrazić swojej opinii w komentarzach! Napiszcie od razu, jakie są wasze ulubione oraz znienawidzone serialowe czołówki. Z chęcią dowiem się, jak wygląda wasz ranking :)

Do napisania kochani!

Przydatne linki:


Bądź na bieżąco ---->KLIK



niedziela, 6 marca 2016

10 ciekawostek o HP!


Witajcie kochani bibliofile!

30 czerwca 2016 roku na deskach londyńskiego teatru swoją premierę będzie miał spektakl "Harry Potter i przeklęte dziecko". Sztuka opowiadać będzie o losach najmłodszego syna Harry'ego - Albusa Severusa i będzie kontynuacją "Insygni Śmierci". Z racji tego, iż nie każdy potterheads ma możliwość stawienia się w tym czasie w Wielkiej Brytanii J.K.Rowling postanowiła wydać sztukę w wersji papierowej. 24 godziny po tym, jak autorka ogłosiła, że scenariusz w lipcu  zawita do księgarni, książka mimo braku fizycznej formy, trafiła na pierwsze miejsca list sprzedaży w Wielkiej Brytanii.
Jako oddana fanka Harrego Pottera pragnę umilić wam czas oczekiwania i wrzucać co jakiś czas kilka ciekawostek odnośnie serii.
Zaczynajmy!

1. W pierwszym tłumaczeniu książki "Harry Potter i kamień filozoficzny" Syriusz zostaje błędnie nazwany Syriuszem Czarnym. W nowszych wydaniach błąd został poprawiony.



2. Chcieliście kiedyś spróbować piwa kremowego? Soku dyniowego? Teraz jest to możliwe!
W Krakowie na ulicy Grodzkiej 50/1 od 3 miesięcy funkcjonuje lokal o nazwie "Dziórawy Kocioł" (Błąd ortograficzny występuje bezpośrednio w nazwie lokalu). Odwiedzający zagrać mogą w magiczne planszówki, dobrze zjeść, a przede wszystkim skosztować czarodziejskiego trunku bezalkoholowego!
Niestety z racji tego, iż do Krakowa mi trochę nie po drodze, a opinie na fanpage'u popadają ze skrajności w skrajność, nie jestem w stanie stwierdzić, czy miejsce to jest godne polecenia.
Idea zacna, ale jakość wykonania musicie ocenić sami.


3. Jednym z najpoważniejszych użyć zmieniacza czasu było cofnięcie się w czasie przez Eloise Mintumble. Kobieta utknęła w 1402 r. na 5 dni. Kiedy w końcu wróciła do swoich czasów (1899 r.), jej ciało było w wieku 500 lat, nieodwracalnie uszkodzone w wyniku czego zmarła w Szpitalu Świętego Munga. Przez swoją podróż Eloise dramatycznie namieszała w życiu swoich potomków. W 1899r. 25 z nich zniknęło jako nie-urodzeni. Przez tak poważne zakłócenie czasu wtorek po jej powrocie trwał dwa i pół dnia, a czwartek cztery godziny. Po ogromnej anomalii Ministerstwo Magii wprowadziło rygorystyczne prawo, przez które zmieniacza czasu nie wolno było używać do cofania się na dłużej niż 5 godzin wstecz.


4. W 3 części Sybilla Trelawney przepowiadziała, iż pierwsza z trzynastu osób, która wstanie od stołu, umrze jako pierwsza. Po śmierci Szalonookiego, pierwszą osobą, która odłącza się od pozostałych 12 kompanów, był Remus Lupin, który w następstwie umiera jako pierwszy.


5. Gdy Harry otrzymuje list z Hogwartu widnieje na nim jego herb. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż w miejscu Ravenclawu widniał łabędź. W następnych częściach dowiadujemy się, że to orzeł jest symbolem Ravenclawu.




6. Emma Thompson zdecydowała się zagrać w Harrym Potterze ze względu na swoją córkę, która wówczas miała cztery lata i była fanką serii.




7. Brytyjscy naukowcy otrzymali prawie 5 milionów funtów na badania nad peleryną niewidką.


8. Po uwolnieniu Ginny przez Harry'ego i Rona z Komnaty Tajemnic Dumbledore urządza ucztę i w tym celu prosi profesor McGonagall, aby obudziła kucharki. W Hogwarcie jednak, jak dowiadujemy się z 4 części, gotują skrzaty domowe.


9.David Thewlis, który zagrał profesora Lupina w trzeciej części filmu o przygodach Harry'ego, był brany pod uwagę jako potencjalny odtwórca roli profesora Quirrella.


10. Nazwa lustra Ain Eingarp odczytana od tyłu daje słowo pragnienia


Przydatne linki:


Bądź na bieżąco ---->KLIK